niedziela, 11 czerwca 2017

Dżinsowe szorty z wysokim stanem i... skarpetki!

Każdego roku to samo - wraz z nadejściem ciepłych dni zmuszona jestem choć trochę się rozebrać.


Nie lubię tego, bo konieczność większego lub mniejszego roznegliżowania się od zawsze wywołuje we mnie poczucie dyskomfortu.


To już się nigdy chyba nie zmieni - nie lubię epatować ciałem w przestrzeni publicznej.


Ale rozbieram się, bo żadna to przyjemność pocić się i gotować w zakrywających ciało ciuchach, gdy na zewnątrz upał.


Lato (i ciepłe dni wiosny, o ile takie się trafią) to okres, w którym - niejako z musu - sięgam po spódnice, sukienki i... szorty.


W tym roku po raz pierwszy w życiu dżinsowe :)


dżinsowe szorty Stradivarius | skarpetki do ciężkich butów | styl boho na lato | styl grunge | stylizacja boho z dżinsowymi szortami | blogerka w kapeluszu | stylizacja z kapeluszem | blogerka z Łodzi | blog modowy | blog szafiarski | blog boho

Generalnie nie znoszę odsłaniać ciała przede wszystkim dlatego, że jak tylko już jakimś cudem uda mi się przemóc i jednak zdecyduję się wystawić na światło słoneczne i (ludzkie oko) którąś z moich kończyn, to z miejsca zaczyna się lawina pytań: "A dlaczego Ty się nie opalasz?", "A co Ty taka blada?" - o, one są wówczas na porządku dziennym.

Kiedy - zgodnie z prawdą - wyjaśniałam, że nie jestem w stanie za bardzo się opalić, bo w moim wypadku jest to gra niezbyt warta świeczki (opalam się z trudnością, zawsze na czerwono, a po kilku dniach i tak cała ta opalenizna schodzi ze mnie wraz ze skórą), to uśmiechano się do mnie z politowaniem i proponowano wczasy w Tunezji. Albo dużo soku z marchewki.

Szczęście w nieszczęściu, że w ubiegłym roku przytrafiła mi się cała ta trądzikowa historia - dziś (także całkowicie zgodnie z prawdą) odpowiadam, że nie wolno mi odstawić na lato leków, a stosując je nie mogę przebywać na słońcu. Jeśli już - to tylko z filtrem 50+.

Uśmiech politowania zamienił się w uśmiech współczucia - mam spokój.

stylizacja-boho-z-szortami-blog-modowy

Zatem - przemogłam się, przygotowałam na sezon letni: pochowałam waciaki, kupiłam dżinsowe szorty.

dżinsowe-szorty-stylizacja
A, ileż to było z kupnem ich problemów!

Ile krew w żyłach mrożących historii!

dżinsowe-szorty-z-wysokim-stanem
W czasie jednego z pierwszych podejść do kupna mojej idealnej szortów pary przywdziałam na tyłek szorty o jeden rozmiar za małe i chyba tylko cud albo moja własna głupota (wiadomo - głupi ma zawsze szczęście) uratowały mnie przed koniecznością rozcinania ich na mnie przez Panie z obsługi sklepu.

No, zdarza się. Pogoda letnia, tyłek zimowy. Rok temu wpadłabym przez to w depresję, w tym roku mam wymówkę - nie mogę chudnąć, bo suknia ślubna nie będzie leżeć jak powinna :>

szorty-wysoki-stan-blog-o-modzie

Początkowo chciałam sobie sprawić model z dżinsu w odcieniu idealnie takim, jak dżins na mojej katanie z haftami.

Okazało się, że to nie taka prosta sprawa - odpuściłam.

Ale odcień i tak jest zbliżony, mogłam wybrać gorzej ;)

szorty w stylizacji boho
Jestem z tych szortów zadowolona, bo mają wysoki stan - takie chciałam, w takich wyglądam najzgrabniej i takie też są dla mnie najwygodniejsze.

Nic mi nie wychodzi na wierzch, nic nie utrudnia schylania i nic się nie zsuwa.

szorty z dżinsu w stylu boho

Ja w ogóle najbardziej lubię spodnie z wysokim stanem.

Chyba dlatego, że wysoki stan najskuteczniej pozwala na ukrycie tego, że jadało się zimą nieco więcej, niż powinno ;)

blogerka w kapeluszu

Szorty to szorty - nie ma co dorabiać do nich jakiejś niestworzonej ideologii.

stylizacja boho z szortami

Jeden z najwygodniejszych ciuchów na lato.

Zakładasz je na tyłek, na górę wdziewasz jakąś koszulkę i voila - idziesz w miasto albo na plażę.

styl boho blogerka dżinsowe szorty

Ale od czasu do czasu można spróbować ograć je jakoś mniej pospolicie - i wtedy efekty takiego próbowania nadają się do zamieszczenia na blogu ;)

Tak też w ubiegły weekend próbowałam i ja, stąd i te zdjęcia ;)

skarpetki-wystające-z-butów

Ten zestaw nie podobałby mi się tak bardzo, gdyby nie skarpetki.

skarpetki-do-ciężkich-butów-jak-nosić

Wystające z cholewek ciężkich butów skarpetki to detal, który oczarował mnie jakiś już czas temu, ale bardzo długo nie udawało mi się nigdzie znaleźć takich skarpetek. Wiadomo, że nie mogły być to po prostu za duże skarpety podwędzone Leszkowi - to miało być coś ładnego, delikatnego, koniecznie białego i z jakimś zdobieniem na brzegu. Po długich poszukiwaniach znalazłam takie w Gabrielli.

Jak tak sobie o tym myślę, to chyba dziś zbiorę się w sobie i ruszę ten mój leniwy, blady tyłek do którejś z łódzkich galerii handlowych i zrobię tych skarpetek zapas - tak, żeby nie być skazaną na jedną wyłącznie parę, która pewnie wkrótce zszarzeje.

Gabriella jako jedyna spośród sieciówek pończoszniczych i rajstopowych posiada takie skarpetki w regularnej ofercie, więc jeśli ktoś takich szuka a nie pozamawiał sobie z Chin, to zalecam wybranie się doń na zakupy.

Są wytrzymałe, dobrze się piorą i nie drą po jednym założeniu ;)

styl boho na lato blogerka

Kapelusz - H&M
Choker - H&M
Kurtka z frędzlami - ONLY (Zalando)
Koszula - H&M
Dżinsowe szorty z wysokim stanem - Stradivarius
Listonoszka - House
Skarpetki - Gabriella
Buty - Stradivarius

stylizacja z kapeluszem

ODWIEDŹCIE MNIE NA:


styl grunge blog modowy

Miłej niedzieli!

Pozdrawiam - Wasza Mar!

styl-grunge-jak-nosić-latem

P.S. Czasami łapię się na tym, że nie piszę tu już tak wiele jak kiedyś - i wtedy jest mi z tego powodu bardzo przykro. I mam do siebie dużo żalu. Ale weekend jest jedynym momentem w tygodniu, kiedy mam nieco więcej czasu niż przez tygodnia pozostałe dni, a i tak czas ten rozłazi mi się przez palce jak prusaki po kuchni. Coraz częściej złoszczę się na to, że zamiast poświęcić go na rzeczy, na które poświęcić go powinnam, to "marnuję" go na przygotowywanie postów, robienie zdjęć i całe to obtykanie się z blogiem.

O - na przykład teraz, kiedy piszę dla Was te słowa, jest grubo po północy, oczy mi się kleją a łeb kiwa ze zmęczenia i choć rozsądek podpowiada, że od dobrych dwóch godzin powinnam smacznie spać, to ja uparcie siedzę i piszę... I mam ochotę rzucić laptopem o ścianę.

Smuci mnie to, bo blogowanie stało się nierozerwalną częścią mojego życia i gdybym je porzuciła, to czułabym niewyobrażalną pustkę, ale coś złego zadziało się z moim stosunkiem do niego.

A może z blogosferą? Odwiedzanie blogów nie sprawia mi już tej samej radości, jaką sprawiało jeszcze rok, dwa lata temu. Może dlatego, że coraz mniej w niej autentycznego stylu jednej czy drugiej osoby, a coraz więcej sprzedawania siebie pod jakąś mniej lub bardziej trafnie dobraną publikę? I udawania?

Ja też czasem udaję - że z łatwością przychodzi mi dopasowanie się do dzisiejszego wzorca szafiarki. Ech...